Odkrycie prochu


„Zwykły Jan Kowalski – postać z brzegu pierwsza:

prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza…“

Tak śpiewał w Kabarecie „Dudek“ Jan Kobuszewski. Szanse na wymyślenie prochu miałby Jan Kowalski rzeczywiście niewielkie, ponieważ ktoś ubiegł go w tym i to dobre kilka wieków wcześniej. „Kto to był?“ – mógłby spytać kipiąc z oburzenia. No właśnie. Tu w zasadzie każde dziecko odpowie, że Chińczycy. Ale kiedy? W jakich okolicznościach? Co było dalej?

Rzecz miała miejsce około IX wieku i jak w wielu wypadkach odkrycia dokonano przypadkowo. Źródła donoszą, że stoją za nim mnisi-alchemicy, próbujący stworzyć miksturę zapewniającą życie wieczne, połączyli drzewny węgiel, siarkę i saletrę. Niewiele więcej wiadomo o okolicznościach, można się natomiast domyślać, że we właściwościach tej mieszanki zorientowano się z wielkim hukiem. Wkrótce niedoszły eliksir nieśmiertelności zaczęto stosować do zupełnie odmiennych celów. Jednym z pierwszych odnotowanych faktów wykorzystania było umieszczenie go w bambusowej rurze, której wypełnienie poza prochem stanowiła mieszanka tłuczonej ceramiki i kawałków żelaza wyrzucanych na odległość kilkunastu metrów. Tak z kolei powstała lanca ognista uważana za pierwszą broń palną. Jak można się domyślić nie była to broń zbyt subtelna, a już na pewno nie precyzyjna. Daleko jej też było do broni dalekiego zasięgu, ale podobno całkiem dobrze sprawdzała się podczas oblężeń, zwłaszcza obrony obiektów, a o jej skuteczności świadczyć może fakt, że kolejnych jej modyfikacji używano ponoć jeszcze w XX wieku.

Wiemy jak dalej potoczyła się kariera prochu i jak wielką popularność zdobył na całym świecie w kolejnym tysiącleciu. Obecnie praktycznie nie używa się  go do celów bojowych, za to, jak wiele innych wynalazków mających pierwotnie przeznaczenie militarne (jak choćby teflon czy GPS), znalazł swoje zastosowania cywilne. Wciąż używa się go przy produkcji fajerwerków, a życia bez niego wręcz nie wyobrażają sobie miłośnicy broni czarnoprochowej. I choć w internecie znaleźć można receptury, a nawet filmy instruktażowe, nie zachęcamy do podejmowania prób samodzielnego wytworzenia prochu w warunkach domowych 😉 Natomiast co warto zrobić samemu, to zadbać właściwą konserwację broni przy użyciu wysokiej jakości środków, bo to zapewni jej należyty stan techniczny.

P.S. wiedzieliście, że najstarsza na świecie fabryka prochu znajduje się w Polsce?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *